Przejdź do głównej zawartości

Szydełkowa czapa - sowa *2

Witam,
I znowu sowy :) Chyba mi się nie znudzą :)
Dwie w różnych rozmiarach. Mniejsza dla mojego Matucha, większa z szalikiem do kompletu dla siostrzeńca.
Pozdrawiam i pora iść lepić bałwana i iglo :)









Komentarze

  1. Bardzo fajna jest taka sowia czapka! Super obie zrobiłaś:)

    Pozdrowienia!:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podoba :) Super!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna sowa:) Jak zwykle cuda wychodzą z Twoich rąk. Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za takie miłe słowa :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Cudowna czapka z sową. Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Małgorzato :)
      Również pozdrawiam

      Usuń
  5. Świetna czapa i szalik :)
    Zawsze chciałam taki komplet mieć ale myślę, że jestem trochę za duża żeby się w czymś takim pokazać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Z tego co widziałam zimą na ulicy to i dorośli chodzą w zwierzakowych czapach :)
      Pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Biedroneczka Kropek

Witajcie,
Zobaczcie kto zagościł u mnie zimową porą :)





A wiecie gdzie najbardziej lubi przesiadywać? W śniadaniówce Mateusza :) Teraz do zerówki muszę szykować więcej jedzenia, żeby starczyło dla Mateusza i Kropka :)
Pozdrawiam
Monika
P.S. Jakby ktoś chciał popełnić taką biedroneczkę to tutaj znajdzie wzór i opis.

Śnieżynki w Cyklicznym szydełku

Witam, Troszkę nietypowo jak na mnie, listopad zaczynam śnieżynkami :) Dobrze chociaż, że za oknem ich nie widać. Jednak Olka w cyklicznym szydełku pokazała tak cudowną śnieżynkę, że nie mogłam się jej oprzeć.  Gwiazdka jest w kolorze niebieskim, bo niestety białego mi zabrakło.



















Jeden wzór, a przez inne blokowanie powstały dwie różne śnieżynki. Kolejne już się robią :)

Pozdrawiam

Monika

P.S. Tututu i tu możecie zobaczyć ozdoby z poprzednich lat.



Myszka Basia

Witajcie,

Ostatnio poznałam bardzo sympatyczną myszkę Basię. Sądzę, że nawet osoby które za tymi małymi ssakami nie przepadają albo się ich boją, zapałają do niej sympatią.


























Basię znalazłam na balkonie. Była strasznie wystraszona. Ciężko było mi się do niej zbliżyć. Jednak po kilku dniach i kilku wielkich plasterkach sera odważyła się do mnie podejść i opowiedzieć swoją historię.
Jak się okazało, maleńka zgubiła się i wpadła w straszną pułapkę. Już myślała, że zostanie tam na zawsze.