Przejdź do głównej zawartości

Czapa McQueen

Witam,
oto miś Eldżi w nowej czapie :)
Do sesji zdjęciowej pożyczył ją od Matusia.
Robiłam czapę z miesiąc temu, jednak okazało się, że jest troszkę za duża i musi poczekać do jesieni.
Mam nadzieję, że troszkę przypomina McQuina :)



Pozdrawiam

Monika

Komentarze

  1. Dobry moment zastanawiałam się, o co chodzi z tą czapką. Nigdy nie oglądałam tego filmu? Bajki? Ale kiedy zobaczyłam autko, no to wykapana czapka z niego :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki. Troszkę było kombinowania ale opłaciło się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moniko w dobrym guście i niebanalnie, całość rozbroiła mnie pozytywnie i dziele sie ta energią z Tobą <3 Samych dobroci i twórczych pomysłów <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Elu za tak miłe słowa :)
      Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  4. Jak najbardziej przypomina samochodzikową twarz:) Fajna!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Biedroneczka Kropek

Witajcie,
Zobaczcie kto zagościł u mnie zimową porą :)





A wiecie gdzie najbardziej lubi przesiadywać? W śniadaniówce Mateusza :) Teraz do zerówki muszę szykować więcej jedzenia, żeby starczyło dla Mateusza i Kropka :)
Pozdrawiam
Monika
P.S. Jakby ktoś chciał popełnić taką biedroneczkę to tutaj znajdzie wzór i opis.

Śnieżynki w Cyklicznym szydełku

Witam, Troszkę nietypowo jak na mnie, listopad zaczynam śnieżynkami :) Dobrze chociaż, że za oknem ich nie widać. Jednak Olka w cyklicznym szydełku pokazała tak cudowną śnieżynkę, że nie mogłam się jej oprzeć.  Gwiazdka jest w kolorze niebieskim, bo niestety białego mi zabrakło.



















Jeden wzór, a przez inne blokowanie powstały dwie różne śnieżynki. Kolejne już się robią :)

Pozdrawiam

Monika

P.S. Tututu i tu możecie zobaczyć ozdoby z poprzednich lat.



Myszka Basia

Witajcie,

Ostatnio poznałam bardzo sympatyczną myszkę Basię. Sądzę, że nawet osoby które za tymi małymi ssakami nie przepadają albo się ich boją, zapałają do niej sympatią.


























Basię znalazłam na balkonie. Była strasznie wystraszona. Ciężko było mi się do niej zbliżyć. Jednak po kilku dniach i kilku wielkich plasterkach sera odważyła się do mnie podejść i opowiedzieć swoją historię.
Jak się okazało, maleńka zgubiła się i wpadła w straszną pułapkę. Już myślała, że zostanie tam na zawsze.