Przejdź do głównej zawartości

Jesienne Wyzwanie (część 2) czyli ZABAWA dla każdego w KTM

Witajcie,
Skończyła się piękna złota jesień i przyszła szara, bura, deszczowa i zimna. Choć jeszcze gdzieniegdzie widać kolorowe listki, które resztką sił trzymają się gałązek. 

Dzisiaj pora na drugą część zabawy w KTM. Niby był cały miesiąc na przygotowanie posta, ale jakoś zleciał on nie wiadomo kiedy. 

8. Zbierz kasztany, żołędzie ... zrób z nich ozdoby (ludziki, zwierzątka etc.).
Mateusz z tatą stworzył leśną łąkę (znalazł się nawet nosorożec).

























15. Napisz list.
Mam kilku listowych znajomych, więc listy piszę dosyć często :)
A wy korzystacie jeszcze z tej formy komunikacji? Zapomnianej w czasach komputerów i smatfonów. 
Uwielbiam jak zaglądam do skrzynki a tam między ulotkami i rachunkami znajduję list :) Został u mnie taki jakiś sentyment z młodzieńczych lat :)


24. Zrób ozdoby choinkowe.

35. Zrób lampion z dyni.
Niestety zdjęcie strrrrasznej dyńki przepadło w czeluściach kosza komputerowego. W zamian lampion w kształcie dyni z masy solnej (mam nadzieję, że dziewczyny zechcą zaakceptować ten punkt).





























36. Ponownie wykorzystaj dynię w kuchni.
Drożdżowe ślimaczki z dżemem dyniowo-jabłkowym. Pycha :)


Wulkan musiał być :)


Pozdrawiam cieplutko

Monika

Komentarze

  1. Dzięki za udział w zabawie w KTM :) bardzo fajne zdjęcia...u nas wulkan jest nawet na talerzu synka z ziemniakami i sosem ;) to taki "must have" haha
    Dyniowy lampion z masy solnej CZAD!
    A dżemik dyniowo jabłkowy z cynamonem moje dzieciaki wyjadają wprost ze słoika!
    Zapraszamy do ostatniej części zabawy! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zjadłabym takiego ślimaczka. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielkie brawa dla synka! Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie celebrujecie jesień. Dzięki temu może będzie mniej szara i ponura.
    Ściskam, Moniczko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Brawa, brawa, brawa! :) Rośnie Ci mały kucharz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O zaciekawiłaś mnie bardzo tymi dyniowymi słodyczami :), łąka kapitalna, przypomniały mi się lata w szkole :), a listy tak piszę :) uwielbiam pisać do moich francuskich przyjaciół, jakoś tak szybciej i łatwiej niż mailem, czy komórką.

    OdpowiedzUsuń
  7. super :) ah porobiłabym kasztanowe ludziki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super wyszły te kasztanowe zwierzątka i drzewa jakie pomysłowe :).

    Listów już nie piszę choć też,to lubiłam za, to kartki na święta i urodziny zawsze wysyłam :).

    Nie lubię dyni :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Jako dziecko i nastolatka pisałam dużo listów, później pojawiły się komputery i internet i jakoś pisanie ustało... :) pamiętam, że bardzo to lubiłam.
    Twoja dynia z masy solnej jest odlotowa!!:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajnie się bawicie z wyzwaniami KTM :-) Listy? Jedyne ręcznie pisane jakie dostaję, do kartki od blogowych znajomych, a kiedyś pisałam dużo do jednej z moich szkolnych koleżanek. Gdy pojawiły się telefony komórkowe, to ona pierwsza smsem odpowiedziała na mój list, choć wcześniej pisała, że ma nadzieję, że smsy nie zastąpią nam listów.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Biedroneczka Kropek

Witajcie,
Zobaczcie kto zagościł u mnie zimową porą :)





A wiecie gdzie najbardziej lubi przesiadywać? W śniadaniówce Mateusza :) Teraz do zerówki muszę szykować więcej jedzenia, żeby starczyło dla Mateusza i Kropka :)
Pozdrawiam
Monika
P.S. Jakby ktoś chciał popełnić taką biedroneczkę to tutaj znajdzie wzór i opis.

Śnieżynki w Cyklicznym szydełku

Witam, Troszkę nietypowo jak na mnie, listopad zaczynam śnieżynkami :) Dobrze chociaż, że za oknem ich nie widać. Jednak Olka w cyklicznym szydełku pokazała tak cudowną śnieżynkę, że nie mogłam się jej oprzeć.  Gwiazdka jest w kolorze niebieskim, bo niestety białego mi zabrakło.



















Jeden wzór, a przez inne blokowanie powstały dwie różne śnieżynki. Kolejne już się robią :)

Pozdrawiam

Monika

P.S. Tututu i tu możecie zobaczyć ozdoby z poprzednich lat.



Myszka Basia

Witajcie,

Ostatnio poznałam bardzo sympatyczną myszkę Basię. Sądzę, że nawet osoby które za tymi małymi ssakami nie przepadają albo się ich boją, zapałają do niej sympatią.


























Basię znalazłam na balkonie. Była strasznie wystraszona. Ciężko było mi się do niej zbliżyć. Jednak po kilku dniach i kilku wielkich plasterkach sera odważyła się do mnie podejść i opowiedzieć swoją historię.
Jak się okazało, maleńka zgubiła się i wpadła w straszną pułapkę. Już myślała, że zostanie tam na zawsze.