Przejdź do głównej zawartości

Wygrana "Złap licznik"

Witam,
Jakiś czas temu udało mi się złapać licznik w Laboratorium Dzej nej.
Takie oto cuda otrzymałam od Martyny:



Widziałam te cuda na blogu, ale powiem, że w rzeczywistości wyglądają jeszcze lepiej (jeżeli to w ogóle możliwe :) ). Ciasteczka na ramce wyglądają tak realistycznie, że Mateusz chciał je zjeść :)
Zawieszkę z tortem od razu zabrał :)
Po prostu cuda, cudeńka :)

Pozdrawiam

Monika

Komentarze

  1. szczęściaro TY, zazdroszczę bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny prezent, gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję i zapraszam na "Łapanie licznika" u mnie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Niestety nie udało się u Ciebie złapać licznika :) Za szybko poszło :)

      Usuń
  4. Uroczy prezent! Serdecznie gratuluję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że prezencik przypadł do gustu :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Biedroneczka Kropek

Witajcie,
Zobaczcie kto zagościł u mnie zimową porą :)





A wiecie gdzie najbardziej lubi przesiadywać? W śniadaniówce Mateusza :) Teraz do zerówki muszę szykować więcej jedzenia, żeby starczyło dla Mateusza i Kropka :)
Pozdrawiam
Monika
P.S. Jakby ktoś chciał popełnić taką biedroneczkę to tutaj znajdzie wzór i opis.

Śnieżynki w Cyklicznym szydełku

Witam, Troszkę nietypowo jak na mnie, listopad zaczynam śnieżynkami :) Dobrze chociaż, że za oknem ich nie widać. Jednak Olka w cyklicznym szydełku pokazała tak cudowną śnieżynkę, że nie mogłam się jej oprzeć.  Gwiazdka jest w kolorze niebieskim, bo niestety białego mi zabrakło.



















Jeden wzór, a przez inne blokowanie powstały dwie różne śnieżynki. Kolejne już się robią :)

Pozdrawiam

Monika

P.S. Tututu i tu możecie zobaczyć ozdoby z poprzednich lat.



Myszka Basia

Witajcie,

Ostatnio poznałam bardzo sympatyczną myszkę Basię. Sądzę, że nawet osoby które za tymi małymi ssakami nie przepadają albo się ich boją, zapałają do niej sympatią.


























Basię znalazłam na balkonie. Była strasznie wystraszona. Ciężko było mi się do niej zbliżyć. Jednak po kilku dniach i kilku wielkich plasterkach sera odważyła się do mnie podejść i opowiedzieć swoją historię.
Jak się okazało, maleńka zgubiła się i wpadła w straszną pułapkę. Już myślała, że zostanie tam na zawsze.