Przejdź do głównej zawartości

Szydełkowe bombki (ver. 1.0 i 2.0)

Witam,
Święta już tuż tuż. A tu ani jednego płatka śniegu nie widać.
I temperatura iście wiosenna.
Nie dobrze.

W tym roku miałam nie robić żadnych ozdób choinkowych. Jednak w przedszkolu Mateusza ogłosili konkurs na bombkę. Stwierdziłam, że Mati zrobi swoją a ja swoją (tak poza konkursem). I w sumie zrobiłam ich sześć :) Każda inna.

Dziś pokażę dwie pierwsze jakie zrobiłam i które wiszą u mnie na choince.

Jak Wam się podobają takie ozdoby?
U mnie choinka jest zawsze wielokolorowa to i bombki są różne :)

Bombki zgłaszam do wyzwania kwiatowego u Agatki, którego inspiracją jest gwiazda betlejemska.

 

Pozdrawiam

Monika
Dane techniczne: Wzory znalezione w internecie. Kordonek znaleziony w kartonie :) szydełko nr 6 (jakieś stare oznaczenie).



Komentarze

  1. Fajne bombki, ja niestety jakoś nie mogę się za nie wziąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Mi na szczęście zostały z poprzedniego sezonu :)

      Usuń
  2. Super talent i super bąbki

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Biedroneczka Kropek

Witajcie,
Zobaczcie kto zagościł u mnie zimową porą :)





A wiecie gdzie najbardziej lubi przesiadywać? W śniadaniówce Mateusza :) Teraz do zerówki muszę szykować więcej jedzenia, żeby starczyło dla Mateusza i Kropka :)
Pozdrawiam
Monika
P.S. Jakby ktoś chciał popełnić taką biedroneczkę to tutaj znajdzie wzór i opis.

Śnieżynki w Cyklicznym szydełku

Witam, Troszkę nietypowo jak na mnie, listopad zaczynam śnieżynkami :) Dobrze chociaż, że za oknem ich nie widać. Jednak Olka w cyklicznym szydełku pokazała tak cudowną śnieżynkę, że nie mogłam się jej oprzeć.  Gwiazdka jest w kolorze niebieskim, bo niestety białego mi zabrakło.



















Jeden wzór, a przez inne blokowanie powstały dwie różne śnieżynki. Kolejne już się robią :)

Pozdrawiam

Monika

P.S. Tututu i tu możecie zobaczyć ozdoby z poprzednich lat.



Myszka Basia

Witajcie,

Ostatnio poznałam bardzo sympatyczną myszkę Basię. Sądzę, że nawet osoby które za tymi małymi ssakami nie przepadają albo się ich boją, zapałają do niej sympatią.


























Basię znalazłam na balkonie. Była strasznie wystraszona. Ciężko było mi się do niej zbliżyć. Jednak po kilku dniach i kilku wielkich plasterkach sera odważyła się do mnie podejść i opowiedzieć swoją historię.
Jak się okazało, maleńka zgubiła się i wpadła w straszną pułapkę. Już myślała, że zostanie tam na zawsze.